Podobno na Babiej Górze, zwanej też Diablakiem, wieje przez 364 dni w roku. Szczyt ma 1725 m i jest najwyższy w Beskidach Zachodnich. Odwiedziłam go trzy lata temu w połowie marca, kiedy na górze wciąż panowały zimowe warunki. 

Babia Góra podczas naszej wycieczki wyglądała jak biała wyspa. W okolicy zero śniegu, tylko ona wciąż wyglądała jak zimą.

Na Diablak można wejść z północy, południa, wschodu lub zachodu. Żółty szlak „Akademicka Perć” jest ponoć najtrudniejszy. Jest ubezpieczony łańcuchami i zamknięty zimą. My szliśmy z Zawoi, zielonym szlakiem i następnie czerwonym z zachodu. Możesz zobaczyć mapę szlaków na mapa-turystyczna.pl.

tree in forestDrzewa w lesie potwierdzały, że może być tu bardzo wietrznie. Wyglądały, jakby śnieg padał poziomo. Zastanawialiśmy się, czy trafiliśmy akurat na ten jeden dzień w roku, kiedy nie wieje. Pogoda była dobra, ok. -5℃, trochę chmur i słońce. W pobliżu szczytu minęliśmy turystów, którzy właśnie schodzili. Mieli czapki, kaptury, kurtki zapięte po szyję, niektórzy gogle i wyglądali, jakby było -20℃. Zastanawialiśmy się dlaczego są tak ciepło ubrani. Mi było tak ciepło, że szłam bez kurtki… Zrozumieliśmy, kiedy dotarliśmy na szczyt. Tak wiało, że naprawdę czułam się jakby było -20℃.

Nie spędziliśmy na szczycie dużo czasu. Zrobiliśmy pare zdjęć, chwilę odpoczęliśmy i poszliśmy dalej, czerwonym szlakiem do Przełęczy Krowiarki i z powrotem do Zawoi.

Wyprawa nie była długa. Ze względu na śnieg spodziewaliśmy się trudniejszej wycieczki. Wzięliśmy raki, bo przeczytaliśmy wcześniej, że może być ślisko na szlaku. W rzeczywistości raki naprawdę były pomocne, chociaż i bez nich przejście szlaku nie byłoby dużym problemem.

W pobliżu Babiej Góry znajduje się schronisko Markowe Szczawiny. To dobre miejsce na posiłek, ale nie ma potrzeby, żeby tam nocować, jeśli planujesz zdobyć Diablak. My nocowaliśmy w Zawoi (dokładnie Zawoja-Policzne) i cały szlak stamtąd miał 23 km, co zajęło nam ok. 8 godzin bez pośpiechu.

Oczywiście warto pamiętać, że zimą pogoda nie zawsze jest taka dobra, jak podczas naszej wyprawy. Zawoja jest położona na ok. 600 m n.p.m. więc 1000 m wyżej temperatura może być znacznie niższa. Czasami, podczas zamieci śnieżnej może być łatwo zgubić się na szlaku.

Drugiego dnia naszego weekendu w Zawoi wybraliśmy krótszą trasę. Chcieliśmy wrócić na wieczór do Warszawy, więc nie mieliśmy dużo czasu. Rano pojechaliśmy autobusem z Zawoi-Policzne do centrum wsi. Następnie poszliśmy zielonym szlakiem na Cyl Hali Śmietanowej, zwany też Kiczorką (możesz zobaczyć całą trasę na mapa-turystyczna.pl). Przyznam, że byłam zawiedziona tą wycieczką, ponieważ na mapie miałam zaznaczone dwa punkty widokowe na tym szlaku. Faktycznie, nie było żadnego. Tylko las i las, nic ciekawego, więc nie zrobiłam nawet jednego zdjęcia tego dnia. Na szczycie Kiczorki natknęliśmy się akurat na przewodnika z grupą. Opowiadał, że jeszcze kilka lat temu rzeczywiście był tutaj ładny widok, ale zarosło. Spóźniliśmy się więc trochę ;)

Zobaczcie zdjęcia z Diablaka, gdzie ładne widoki były na miejscu :)