Zaledwie 35 km od Warszawy, w Czersku znajduje się Zamek Książąt Mazowieckich. Mimo że obecnie to głównie ruiny, jest często odwiedzany przez miłośników wycieczek rowerowych. Szlak prowadzi spokojnymi drogami, częściowo przez sady i można wydłużyć go aż do Warki. 

Najstarsze ślady ludzi na terenie Czerska pochodzą sprzed 2000 lat a najstarsza osada z VI – VIII wieku. Stałe osadnictwo rozpoczęło się w XI wieku, a w XIII w. Czersk stał się siedzibą książąt mazowieckich. W XVII wieku zamek został zniszczony w wyniku potopu szwedzkiego, a po epidemii w późniejszych latach przetrwało tylko kilkanaście osób.

Obecnie zobaczyć można trzy wieże (dwie z nich są dostępne dla turystów), kawałek murów i most, zbudowany w XVIII wieku.

zamek w czersku

Podczas letnich weekendów na zamku odbywają się turnieje rycerskie i rodzinne pikniki. Można zobaczyć ludzi przebranych w średniowieczne stroje, zjeść średniowieczne jedzenie, strzelić z łuku itp. Powyższe zdjęcie pochodzi z kwietnia, kiedy jest jeszcze za wcześnie na takie atrakcje.

Wejście do zamku jest płatne, ale niedrogie. Normalny bilet kosztuje 8 zł, a ulgowy 5 zł i co ciekawe, ulgowe bilety są również dla osób, które przyjechały na rowerze, nieważne ile mają lat.

Z wież zamku rozpościera się ładny widok na okoliczne sady. Podobno najpięknej jest kiedy drzewa kwitną, ale mimo że kilka razy byłam w Czersku, nigdy nie miałam okazji odwiedzić go akurat w tym okresie.

widok z zamku w czersku

Nie zapomnij zajść do parku poniżej skarpy, na której znajduje się zamek. To stamtąd można go zobaczyć w całej okazałości.

zamek w czersku

Rowerem z Warszawy do Czerska i Warki

Trasa z Warszawy do Czerska jest dosyć popularna, ale zdaje się, że mało kto wydłuża ją do Warki. Poniżej zapis mojej wycieczki z 2017 roku. Możesz ją skrócić, wracając z Warki pociągiem.

Najlepszy punkt startowy to metro Kabaty. Przez Las Kabacki dojeżdża się do Powsina, gdzie trzeba wjechać na niebieski szlak rowerowy, który poprowadzi aż do Czerska.

To wciąż Warszawa ;)

las kabacki powsin

Około 3 km za Powsinem przejedziesz przez ładny park w Konstancinie i następnie szlak biegnie spokojnymi asfaltowymi drogami do Góry Kalwarii.

konstancin jeziorna poland

Jeśli lubisz architekturę, może spodoba ci się kościół w Górze Kalwarii.

church in poland in mazovia

Z Góry Kalwarii zostaje już tylko kilka kilometrów do Czerska. Częściowo będziesz jechać przez sady jabłkowe, które będą towarzyszyć ci aż do Warki.

sad jabłkowy, polska, czersk

Zalecam zjeść obiad w zajeździe przy głównej drodze między Górą Kalwarią i Czerskiem albo w samym Czersku, bo później, aż do Warki, nie będzie już na to okazji.

Z Czerska do Warki prowadzi zielony pieszy szlak, ale w przeciwieństwie do niebieskiego rowerowego do Czerska, nie jest dobrze oznaczony, więc mam nadzieję, że mój zapis na Bikemapie będzie pomocny.

Większość szlaku prowadzi przez sady jabłkowe i częściowo przez wsie oraz las, już w pobliżu Warki. Podobno ten region na Mazowszu jest największym sadem jabłkowym w Europie.

bocian biały, mazowsze

We wsi Konary znajduje się kościół, chyba z XIX wieku i z tego miejsca zostaje tylko ok. 15 km do Warki.

kościół w konarach

W samej Warce na uwagę zasługuje ładny budynek ratuszu.

warka, ratusz

Miasto zlokalizowane jest nad Pilicą, gdzie warto zrobić sobie przerwę na odpoczynek. Jeśli skończysz w tym miejscu, trasa wyniesie ok. 70 km i około połowa z tego to asfaltowe drogi a druga połowa szutrowe. Pociągi między Warszawą a Warką jeżdżą co ok. 1-2 godziny, ale jeśli masz siłę, polecam wrócić do Warszawy rowerem.

Z Warki do Warszawy jechałam cały czas asfaltowymi drogami, które aż do Zalesia Górnego są mało uczęszczane, więc jazda bardzo przyjemna. Po drodze nie ma żadnych atrakcji, poza małym drewnianym kościołem w Sułkowicach. Zdjęcie nie najlepsze, bo śpieszyłam się, żeby dojechać przed zachodem jak najdalej ;)

kościół w sułkowicach

Jechałam cały czas mniej więcej wzdłuż linii kolejowej, więc jeśli będziesz chciał skończyć wycieczkę wcześniej, to zawsze możesz wsiąść do pociągu (stacje są co kilka kilometrów).

Z Zalesia Górnego jechałam główną, mało przyjemną drogą. Można ją ominąć, ale było już po zachodzie a nie chciałam jechać po ciemku przez las i bocznymi drogami, których nie znam. Wtedy to była moja najdłuższa jednodniowa wycieczka i sama byłam zaskoczona, że tyle przejechałam ;)