Rozległe doliny, piękne widoki ze szczytów gór i co najlepsze – 20 km zjazdy! W zeszłym roku byłam pierwszy raz na rowerze w górach i na pewno będę chciała jeszcze to powtórzyć :)

Podobno w Alpach Kitzbühelskich jest ponad 800 km szlaków rowerowych. Spędziłam tam ze znajomymi tylko kilka dni, więc poznałam tylko niewielką część, ale mam nadzieję, że poniższe opisy pomogą ci zaplanować wycieczkę. Jeździliśmy tylko asfaltowymi i szutrowymi drogami, więc teren nie był trudny.

Zwykle wjeżdżaliśmy na rowerze na wysokość 1200 – 1700 m npm, zostawialiśmy rowery i pieszo wchodziliśmy na szczyty. Pozwoliło nam to nacieszyć się widokami z wysokości ok. 2400 m, gdzie nie ma możliwości dostać się na rowerze.

Großer Galtenberg

Pierwsza z wycieczek, jaką warto odbyć zaczyna się w miasteczku Brixlegg i kończy na szczycie Großer Galtenberg (2424 m).

Nie patrz na wysokości na Bikemapie, bo mój Holux GPS czasami wariuje. W rzeczywistości zaczyna się na wysokości ok. 500 m i rowerem można wjechać na 1700 m, więc masz 1200 m przewyższenia. Pierwsze kilometry to asfaltowa droga, którą dojeżdża się, o ile dobrze pamiętam, do Inneralpbach. Dalej jedzie się szutrową drogą, dosyć stromą na ostatnich 300 m przewyższenia. Właściwie końcówkę szłam… Z Farmkehralm Hochleger, gdzie zostawiliśmy rowery, można zrobić 5 km wycieczkę na Großer Galtenberg.

Piękne widoki ze szczytu i 20 km zjazd zrekompensują wcześniejsze trudności :)

Wodospad Krimml

Mając 380 m wysokości, jest to najwyższy wodospad w Austrii. Właściwie są to trzy wodospady połączone krótkimi strumieniami, więc moje wyobrażenie 380 m ściany wody okazało się nieprawdziwe, ale i tak byłam pod wrażeniem.

Możesz dostać się tam rowerem z miejscowości Wald im Pinzgau.

Część wodospadu widać z dołu, ale zachęcam, żeby przejść się wokół niego. Naprawdę warto! Poniżej kilka zdjęć, ale w najbardziej spektakularnych miejscach nie robiłam ich w obawie o zamoczenie aparatu.

Najlepsze widoki są po zachodniej stronie wodospadu i jest to chyba jedno z najbardziej turystycznych miejsc w Austrii. Tłumy jak w Tatrach. Wschodnia strona jest natomiast pusta. Nie spotkałam ani jednej osoby schodząc tamtą stroną, ale widoki też nie są takie świetne.

A jeśli chcesz zobaczyć całe 380 m Wodospadu Krimml, musisz wjechać rowerem w kierunku Königsleiten. Z tej drogi dopiero można zobaczyć wodospad w całej okazałości.

Jeśli wciąż będziesz chciał więcej po 600 m przewyższenia, możesz wejść na Plattenkogel (2039 m), tak jak ja, albo na Westlicher Salzachgeier (2469 m), tak jak moi znajomi, którym zazdroszczę świetnej kondycji ;)

Najlepsza część trasy zaczyna się w Königsleiten – prawie 10 km zjazdu po asfaltowej drodze. Osiągnęłam tam ponad 60 km/h i miałam ochotę na więcej, ale rozsądek z drugiej strony głowy mówił mi „nie zabij się, nie zabij, hamuj czasami! hamuj!”, więc czasami hamowałam i dojechałam do Waldu cała i szczęśliwa :)

Schafsiedel

Kolejna wycieczka, która łączy rower i wędrówkę ma na celu szczyt Schafsiedel (2447 m). Zaczęliśmy w Brixen im Thale, przejechaliśmy szlakiem rowerowym do Hopfgarten i następnie przez Kelchsau, piękną doliną na wysokość 1200 m.

W tym miejscu zostawiliśmy rowery i pieszo dotarliśmy na szczyt. W połowie czerwca wciąż było sporo śniegu, ale zimowy sprzęt nie był potrzebny.

Torhelm

Trasa zaczyna się tak samo jak poprzednia, ale na skrzyżowaniu za bramą trzeba skręcić w prawo zamiast w lewo.

Rowerem wjedziesz na wysokość 1450 m i z tego miejsca możesz zrobić świetną wędrówkę na szczyt Torhelm (2494 m).

To była kolejna wspaniała wycieczka z długą asfaltową i szutrową drogą i łatwym trekkingiem z pięknymi widokami.

Wokół Nachtsöllberg

Tę trasę zrobiliśmy w pełni rowerami. Zaczęliśmy w Brixen im Thale, przejechaliśmy przez Westendorf i do góry po stokach Fleiding i Gampenkogel.

Między wysokością 1100 m a 1600 m jest dosyć stromo, ja ponownie prowadziłam tam rower.

W Austrii bardzo popularne są rowery elektryczne. Wiele razy byliśmy wyprzedzani przez ludzi na takich rowerach podczas gdy męczyliśmy się na zwykłych, ale na elektrycznym nie byłoby takiej satysfakcji ;)

Zjazd, jak zawsze, wynagrodził trudy, chociaż na tym szlaku przyjemność ze zjazdu była w kilku miejscach psuta przez bramy, które zmuszały do zatrzymania się i przeciskania albo przenoszenia roweru górą.

Filzalmsee

Filzalmsee to mały staw 5 km od Brixen im Thale. Można wjechać tam rowerem, chociaż my poszliśmy pieszo.

Nic specjalnego, ale widoki są ładne, jako dzień restowy myślę, że to dobry pomysł. Jeśli masz dzieci, na pewno spodoba im się plac zabaw przy stawie i żarłoczne ryby ;)

To był świetny wyjazd ze świetnymi ludźmi! Muszę jednak przyznać, że po ostatnim zjeździe (po Torhelm) odetchnęłam z ulgą, że to już ostatni i nie będę miała więcej okazji, żeby zrobić sobie krzywdę. To była szutrowa droga prawie bez samochodów, ale podczas zjazdu zapomniałam, że „prawie” nie znaczy „w ogóle”… Zaraz za zakrętem wyjechała na mnie mała ciężarówka. Jechałam jakieś 30 km/h środkiem drogi, ona pewnie ok. 20 km/h, więc razem 50 i przez moment byłam pewna, że w nią uderzę. Szczęśliwie minęliśmy się, ale było blisko…