Po kilku dniach na Brencie, przenieśliśmy się w Dolomity Lienzkie, aby spróbować trudniejszych via ferrat. Ja byłam usatysfakcjonowana! Widoki nie są tak niesamowite jak na Brencie, ale wciąż piękne, a via ferraty były dla mnie wyzwaniem, szczególnie ostatnia ;)

Dolomity Lienzkie są częścią Alp Galitalskich, które znajdują się we Wschodnim Tyrolu. Najlepszy punkt startowy na via ferraty takie jak Laserz, Madonnem, Panorama albo Seekofel to schronisko Karlsbader Hütte. Mieści się w przepięknej scenerii, ceny są rozsądne a jedzenie dobre. Możesz zostawić samochód na parkingu przy Dolomitenhütte (chociaż my tam weszliśmy) i następnie przejść ok. 2,5 godziny do Karlsbader Hütte albo dotrzeć tam rowerem.

Pierwszego dnia, po dotarciu do schroniska, po południu zrobiliśmy krótką wycieczkę na ostatni odcinek via ferraty Panorama. Jest dosyć łatwa – wyceniona na B, a przejście tego odcinka zajęło nam ok. 2,5 godziny. Dobry pomysł na rozgrzewkę przed dłuższymi a widoki na schronisko, jezioro Laserzee i okoliczne góry są przepiękne.

Via ferrata Madonnen

Via ferrata Madonnen zaczyna się ok. 1,5 godziny od schroniska Karlsbader Hütte. Najpierw czeka cię 300 m podejścia na Große Gamswiesenspitze (2488 m), następnie trochę w dół i potem ponownie do góry na Kleine Gamswiesenspitze (2454 m). Pomiędzy tymi dwoma szczytami można zrobić skrót i zejść do punktu startowego. Cała via ferrata zajęła nam ok. 4,5 godziny. Nie chcieliśmy wrócić do schroniska zbyt wcześnie, więc przeszliśmy jeszcze szlakiem wokół Teplitzer Spitze, co zajęło nam 2 godziny.

Madonna wyceniona jest między A i B/C, z jednym miejscem C. Miałam ambicję, żeby przechodzić wszystkie via ferraty bez pomocy metalowej liny i tutaj mi się to udało :) W skali wspinaczkowej myślę, że jest to 3 do 4a, może 4c w niektórych miejscach.

Widoki są świetne i dwa miejsca sprawiły mi szczególną przyjemność. Pierwsze to trawers po wysokiej ścianie i most wiszący.

madonnen via ferrata

Drugie miejsce, nawet lepsze – wspinaczka na Kleine Gamswiesenspitze. To ok. 50 m ściana, która sprawia wrażenie pionowej. Tak naprawdę jest trochę połoga, może w kilku miejscach całkiem pionowa. Moje słabe umiejętności wspinaczkowe pozwoliły mi na przejście jej bez oszukiwania liną, ale było to dla mnie prawdziwe wyzwanie!

madonnen via ferrata, dolomity lienzkie

Tak jak wspominałam, Karlsbader Hütte zlokalizowany jest w przepięknym miejscu, dlatego wieczorem spędziłam 2 godziny obserwując chmury, góry i zachód słońca. Zobacz zdjęcia :)

Via ferrata Panorama

Bardzo długa via ferrata – zajęła nam ok. 6 godzin i jest tylko jedno miejsce, w którym można zejść wcześniej (podobno trudne). Weź to pod uwagę, sprawdzając prognozy pogody. My trochę ryzykowaliśmy, bo prognozy pokazywały możliwe burze po południu ale dwa poprzednie dni prognozy były takie same i kończyło się na kilku kroplach deszczu, więc mieliśmy nadzieję, że tego dnia będzie podobnie – i było :)

Ferrata zaczyna się bardzo blisko Karlsbader Hütte i przechodzi przez kilka szczytów: Roter Turm (2700 m), Großer Laserzkopf (2718 m), Große Galitzenspitze (2710 m), Kleine Galitzenspitze (2690 m), Daumen (2720 m), Große Sandspitze (2772 m), Kleine Sandspitze (2762 m).

Większość szlaku to trudności rzędu B – C. Jest jedno miejsce C/D i tylko kilka łatwiejszych od B. Ja lubię wyzwania, więc ta ferrata była dla mnie świetną zabawą! Nie udało mi się przejść całej nie wspomagając się liną, ale zrobiłam prawie całą ;)

Moje ulubione miejsce to widok na Große Sandspitze. Uwielbiam takie duże ściany!

Podobnie jak na Madonnie, również na Panoramie krajobrazy są piękne. Zobacz :)

Via ferrata Dopamine

Tym razem spędziliśmy noc w Kerschbaumeralm Schutzhaus. To tanie schronisko, ale warunki nie są najlepsze. Prysznic tylko między 16 a 18 :)

Rano zeszliśmy do Galitzenklamm, które naprawdę dało mi wycisk! To park rozrywki z kilkoma via ferratami, parkami linowymi i wodnym placem zabaw dla dzieci. Wstęp kosztuje 5 euro.

Moim celem było przejście po raz pierwszy via ferraty o stopniu E. Są tam dwie takie – Dopamina i Adrenalina, ja wybrałam tę pierwszą. Zgodnie z topo, większość fragmentów ma trudność od B do D i mniej więcej po środku jest rozwidlenie, gdzie można wybrać wariant „Masochist” wyceniony w większości na E albo wariant łatwiejszy. Po moich sukcesach wspinaczkowych na wcześniejszych via ferratach przewidywałam, że większość szlaku przejdę po skałach i pewnie tylko w najtrudniejszych miejscach będę musiała użyć liny.

Ferrata zaczyna się od C. Pierwsze co pomyślałam, kiedy to zobaczyłam to, „co, to jest C?!”. Lekko przewieszona skała, ślisko, żadnych dobrych chwytów… Zaczęłam się zastanawiać, jak wygląda E ;) Trochę się bałam na myśl o tym, ale pomyślałam, że to niemożliwe, żeby cała była taka trudna. „Może tylko początek jest trudny, aby odstraszyć początkujących, którzy nie powinni pakować się na E”. W rzeczywistości była cała taka trudna. Moja koleżanka, która ma już doświadczenie na ferratach, również trudnych, odpadła prawie na początku i z pomocą obsługi, zawróciła. Ja zdecydowałam pójść dalej sama.

Tak wygląda początek:
dopamine ferrata galitzenklamm

Kilkoro moich znajomych zostało na dole, więc zostawiłam im swój plecak. Z jednej strony to dobrze, bo było mi lżej i wygodniej, ale z drugiej strony niedobrze, bo zostawiłam tam również swoje rękawiczki. Nie spodziewałam się, że będę ich potrzebować, bo wspinając się po skałach czuję się lepiej bez nich, ale tutaj było niemożliwe, abym przeszła w ten sposób. Chciałam to przejść jakkolwiek… Myślę, że w skali wspinaczkowej jest to od 5a do 5c, może 6a w niektórych miejscach. Teraz na pewno lepiej by mi poszło, bo robię takie trudności w skałach, ale było to rok temu, zanim na serio zaczęłam trenować wspinaczkę.

Już po około 30 minutach moje dłonie były starte do krwi, później było tylko gorzej. Zastanawiałam się, że może nie powinnam się w to pakować i lepiej zawrócić albo zejść w połowie, ale z drugiej strony moja ambicja mówiła mi, że przecież nie mogę się poddać z powodu braku skóry. Nie byłam pewna czy starczy mi sił i odporności na ból i czy nie skończy się tak, że ktoś będzie musiał mnie stamtąd ściągać, ale ostatecznie, po 2 godzinach – bardzo spragniona, bo wody też nie wzięłam – dotarłam na szczyt. Ale wariantem „Masochist” nie poszłam. I tak czułam się jak masochistka ;) Fragmenty oznaczone jako B albo C były znacznie trudniejsze niż B lub C na innych ferratach. Mam tylko kilka zdjęć, zrobionych w łatwiejszych miejscach, bo w trudniejszych byłam zajęta walką o życie ;)

Wtedy jeszcze nie używałam, ale w tym roku na via ferratach miałam ze sobą dodatkową taśmę z karabinkiem, dzięki czemu mogłam bez problemu robić zdjęcia nawet w najtrudniejszych miejscach. Wkrótce zobaczycie moją relację i zdjęcia z Dachsteinu :)