Niedawno miałam przyjemność odbyć świetną 4-dniową wycieczkę z Jeleniej Góry do Zgorzelca, przez Park Narodowy Czeska Szwajcaria. Przejechaliśmy z kolegą 330 km i przeszliśmy 23 km, ciesząc się przepięknymi widokami na ciekawe formacje skalne, przyjemnymi szlakami rowerowymi i kilkoma świetnymi zjazdami :)

1 dzień: Jelenia Góra – Liberec rowerem

Na początek wyprawy musieliśmy przebić się przez Góry Izerskie, aby dotrzeć do Liberca. Pierwsze kilkanaście kilometrów jechaliśmy po płaskim, ale z widokiem na góry, na które już wkrótce zaczęliśmy się wspinać.

okolice jeleniej góry

Jechaliśmy głównie asfaltowymi, mało ruchliwymi drogami, nie licząc krótkich fragmentów po szlakach pieszych, gdzie miejscami musieliśmy wprowadzać rower.

okolice szklarskiej poręby

Po 30 km od startu wjechaliśmy na łatwy single track, którym dojechaliśmy do Jakuszyc.

single track jakuszyce

Następnie czekał nas dosyć stromy, ciężki podjazd – na przestrzeni ok. 1,5 km musieliśmy zdobyć 100 m przewyższenia, jadąc po szutrowej, kamienistej drodze. Ale udało się – osiągnęliśmy 980 m (startując z wysokości 345 m) i wiedzieliśmy, że już więcej stromych podjazdów tego dnia nie będzie.

Zaraz za podjazdem, równie stromy i długi zjazd, który na rowerze MTB z plecakiem byłby świetny, natomiast na rowerze crossowym z sakwami wymagał utrzymywania jednak trochę niższej prędkości ;)

Wkrótce potem mostkiem nad rzeką przeszliśmy przez granicę i ponownie musieliśmy wspiąć się po terenie, który przekroczył moje możliwości…

góry izerskie rowerem

Na szczęście to już był ostatni trudny fragment. Dalej szlaki rowerowe prowadziły gładkim asfaltem albo dobrym szutrem i jadąc przeważnie łagodnie pod górkę, na 55 km osiągnęliśmy najwyższy punkt tego dnia – 1003 m.

góry izerskie, czechy

Ponieważ dobrze nam szło, postanowiliśmy zrobić jeszcze kółko wokół jeziora Bedřichov, co – jak się okazało, wymagało krótkiej wycieczki pieszej ;)

jezioro bedrichov
wokół jeziora bedrichov

Dalej była już sama przyjemność :) Liberec leży prawie na takiej samej wysokości co Jelenia Góra, a gładki asfalt, ostre zakręty i bardzo mały ruch samochodowy sprawiły, że kilku kilometrowy zjazd do miasta był świetny!

liberec

2 dzień: Liberec – Děčín rowerem

Drugiego dnia w planach mieliśmy jeszcze dłuższy dystans i jeszcze większe przewyższenia. Co chwilę trzeba było zmieniać przerzutki, bywało też, że chciałam zmienić, ale już lżejszej nie miałam. Mimo to, trasa była świetna. Spokojne drogi, głównie po dobrym asfalcie i ładne skałki po drodze, a zwłaszcza słynna Panská skála.

Pierwszy duży podjazd zaczął się 12 km od hostelu – długi na prawie 4 km i wysoki na ok. 230 m. Następnie kilka kilometrów zjazdu, kolejny podjazd, tym razem mniejszy, ale po szutrze, znowu zjazd i przerwa nad jeziorem.

droga szutrowa
jezioro hamerske

7 km dalej natrafiliśmy na kolejne ciekawe miejsce na odpoczynek – Wąwóz Ploučnice, gdzie oprócz interesującej skałki znajduje się mała knajpka na powietrzu.

Wąwóz Ploučnice

Kolejne kilometry przemierzaliśmy przyjemnymi asfaltowymi szlakami rowerowymi, mijając po drodze kilka ciekawych skał, pokonując mniejsze i większe podjazdy i ciesząc się niewielkimi zjazdami.

Po ok. 90 km od startu, dojechaliśmy do najważniejszego punktu programu – Pańskiej Skały w mieście Kamenický Šenov. Niesamowite wzgórze złożone ze słupów bazaltowych, które powstały w trakcie stygnięcia lawy, jak mówi Wikipedia, ok. 30 milionów lat temu. W przekroju sześciokątne lub pięciokątne, tak równe, że trudno uwierzyć, że nie stworzył tego człowiek. Zwłaszcza, że z bliska skała przypomina beton ;)

pańska skała
pańska skała

Stamtąd zostało już tylko 30 km do Děčína, położonego w pobliżu Parku Narodowego Czeska Szwajcaria. Najpierw cieszyliśmy się długim łagodnym zjazdem, potem męczyliśmy na długim stromym podjeździe…

podjazd niedaleko decina

i na koniec wisienka na torcie – ponad 2 km zjazdu o nachyleniu ok. 12%, po gładkim asfalcie, bez zakrętów. Licznik pokazał ponad 70 km/h. To było coś! :D

3 dzień: pieszo po Czeskiej Szwajcarii

Tego dnia rowery zostawiliśmy w hostelu i pojechaliśmy autobusem do miejscowości Jetřichovice, gdzie weszliśmy na czerwony pieszy szlak, w stronę Hřenska. Autobus ma kilka przystanków w Děčínie i jeździ od ok. 6 do ok. 20, co mniej więcej godzinę. Bilety można kupić u kierowcy.

Szlak, którym przeszliśmy zawiera największe atrakcje skalne Parku Narodowego Czeska Szwajcaria: Mariina skála (Skała Marii), Rudolfův kámen (Skała Rudolfa), Malá Pravčická brána oraz najsłynniejsza – Pravčická brána, największy łuk skalny w Europie.

Na początku zachwycałam się 20-30 metrowymi skałami, ale najlepsze jest w drugiej części szlaku, za miejscowością Mezni Louka. Tam skały osiągają, na moje oko, ponad 100 m. Jako wspinacz, oczywiście żałowałam, że nie można się tam wspinać i patrząc na każdą mijaną skałkę, zastanawiałam się, czy dałabym radę tam wejść ;) Widoki na szlaku są przepiękne! Zdecydowanie warto było odstawić rowery na jeden dzień.

4 dzień: Děčín – Zgorzelec rowerem

Ostatniego dnia wróciliśmy do Polski, jadąc przez Czeską Szwajcarię oraz przez Niemcy. Cały dzień towarzyszyły nam mniejsze i większe pagórki, a jeden z większych podjazdów już na początek.

decin na rowerze

10 km porządnej rozgrzewki ;) Kilka kilometrów dalej zjazd po lesie terenem nie-na-crossa. Na poniższym zdjęciu jeszcze nie jest tak źle. Tu jeszcze zjechałam, ale dalej po schodach już nie ;)

szlak rowerowy w lesie

Na szczęście to jedyne takie miejsce. Dalej tylko asfalty i dobre szutry, przez lasy, pola, wąwozy w Czeskiej Szwajcarii i kilka małych miejscowości.

W Niemczech minęliśmy zamek Hainewalde…

zamek heinewalde

następnie Żytawę (Zittau), gdzie znajduje się plaża nad jeziorem i wkrótce dojechaliśmy do granicy z Polską. Ostatnie 40 km jechaliśmy polecanym często szlakiem rowerowym Odra-Nysa. Szlak biegnie wyasfaltowaną drogą tylko dla rowerów, ale tylko częściowo przy samej rzece, którą można dostrzec za drzewami. Większość trasy prowadzi z dala od rzeki, miejscami przy głównej drodze. Miło, przyjemnie, ale szału nie ma :)

szlak rowerowy odra-nysa

Na koniec zjechaliśmy na chwilę ze szlaku, aby popływać w Jeziorze Berzdorfer. Spędziliśmy w wodzie tylko kilka minut, ale na koniec upalnego dnia, przed 2-godzinną podróżą pociągiem, był to pomysł idealny :)

Ślady na Stravie polecam oglądać po zalogowaniu na komputerze (nie na smartfonie). Zobaczycie wtedy więcej zdjęć i miejsca na mapie, gdzie zostały zrobione.

Może cię też zainteresować