tatra mountains in winter

Cause: Odpadnięcie przy wspinaniu

Długi lot z urazem

Opis wypadku / błędu

Prowadziłam dość trudną dla siebie, jak na tamten czas drogę. Nie mając siły pokonać przewieszki odpadłam, będąc dość wysoko nad wpinką. Lecąc uderzyłam lędźwiami o wystającą skałę, co od razu wywołało spory ból. Pojechałam na SOR z podejrzeniem złamania kręgosłupa. Na szczęście skończyło się na wybitym kręgu i mocnym stłuczeniu, co ze względu na mocno unerwione miejsce generowało ból podobny do tego przy złamaniu.

Wnioski

Na niektórych drogach lepiej nie odpadać. Od tego czasu nie wstawiam się OS w drogi dla mnie trudne i potencjalnie niebezpieczne pod tym względem. Wolę sobie wcześniej zapatentować.

Brak komend – lądowanie na głowie

Opis wypadku / błędu

Podczas kursu skałkowego koleżanka wpięła się do pierwszej wpinki, wyszła nad nią ok. 1,5m i stając na solidnej półce jak gdyby nigdy nic skoczyła bez uprzedniego informowania o chęci bloku lub czymkolwiek. Stwierdziła, że po prostu nie ma siły iść dalej a asekurujący powinien być zawsze czujny. Pech chciał, że podczas lotu była na tyle nisko, że praktycznie siadła mi na głowie i mogło skończyć się tragicznie gdyby nie fakt, że stałem na śliskim podłożu i pojechałem na dupę.

Wnioski

  1. Nigdy nie asekurujmy będąc bezpośrednio pod wspinającym się
  2. Podawajmy komendy!!!
  3. Nawet gdy w wydaje się idealnych warunkach wspinający się stoi na solidnej półce nie ufajmy, zwłaszcza nieznajomym na kursach xD

Lot i uderzenie w ścianę obok

Opis wypadku / błędu

Sytuacja: Wspinałem się na sportowo ubezpieczonej, ok. 25-metrowej drodze w popularnej dolince podkrakowskiej. Przeloty były dosyć daleko, ale z dołu wydawało się, że runout najwyżej skończy się długim, lecz bezpiecznym lotem. Droga szła ostrzem filara, który z dołu wyglądał na pionowy albo wręcz nieco połogi, co okazało się złudną perspektywą, bowiem w praktyce się nieco przewieszał. Była to ostatnia droga z lewej na skałce. Oprócz tego, bardziej na lewo znajduje się osobna ściana z połogimi drogami tradowymi.

Opis wypadku: Doszedłem do przedostatniego ekspresa (6tego), wpiąłem ekspresa i zamierzałem się do niego wpiąć, ale w tym momencie, będąc przy ekspresie biodrami, poleciałem. Przygotowałem się na długi lot, bo ostatni przelot miałem 3.5m niżej, ale po 7-8m lotu zamiast zahamować na linie, uderzyłem dolną częścią pleców w skałę z połogimi drogami tradowymi pode mną.

Konsekwencje: Mogły być o wiele gorsze. Wyszedłem z sytuacji obronną ręką i skończyło się to „tylko” złamaniem kości krzyżowej w 2 miejscach bez przemieszczeń. Po miesiącu wróciłem na nogi i do wspinania.

Wnioski

  • Wspinanie sportowe nie zawsze jest bezpieczne! Należy być czujnym i nieustannie oceniać ryzyko. To, że droga jest obita i była chodzona nie znaczy, że na pewno jest bezpieczna.
  • To, że coś z dołu wygląda bezpiecznie, nie znaczy, że z góry jest bezpieczne (zła perspektywa).
  • (osobista perspektywa) Unikam dróg na formacjach przewieszonych, gdy bo bokach albo pod spodem coś sie znajduje. Lekko zła asekuracja, lekko złe obicie i mamy podobny przypadek.
  • Kask elementem obowiązkowym. Gdybym poleciał minimalnie inaczej, nie pisałbym tego wpisu (nie miałem kasku).

Friend w rozwierającą się rysę

Opis wypadku / błędu

Podczas wspinaczki na Wroniej Baszcie w dol. Kobylańskiej z kumplem (nasze trzecie wspinanie samodzielne po kursie trad) kolega zaczął drogę która w pewnym momencie jak się okazało zaczęła go przerastać. Krzyknął komendę BLOK, więc zacząłem momentalnie wybierać linę i oddalać się od ściany jednak w tym momencie on już obciążył samodzielnie założony przelot którym był friend włożony w rozwierająca się rysę, przelot oczywiście wyleciał, na szczęście kolejnym przelotem była pancerna taśma przez oczko skalne, gdyby był to kolejny friend mogłoby skończyć się tragicznie.

Skończyło się natomiast 2,5m nad glebą z kilkoma nieszkodliwymi otarciami i nagłym zmniejszeniem jaj u obu wspinaczy XD

Wnioski

  1. Nie zakładamy friendów w inne niż równolegle rysy lub ew. jak kości (jeśli friend dwuosiowy)
  2. Przed robieniem drogi na granicy naszego topu przećwiczmy porządnie zakładanie przelotów
  3. Na kursach kładźmy większy nacisk na reguły samodzielnego zakładania przelotów, zwłaszcza tego cudownego narzędzia jakim jest friend – który daje złudne poczucie nieśmiertelności nie ważne jak i w co jest włożony

Lot przy wybieraniu liny do wpinki

Opis wypadku / błędu

Droga Wejście Smoka na Bońku, moje pierwsze VI.2 więc podnietka konkret. Druga wstawka – crux pokonany, wyjście na płytkę. Wybieram linę do wpinki, mając ją ZA NOGĄ. Odpadnięcie z bliżej nieokreślonych powodów. Jednak jego konsekwencje…. cóż. Wyleciałem po łuku robiąc obrót głową do dołu, jednocześnie wpadając w ramy małej jaskinii znajdującej się obok linii drogi. Uprząż wbiła mi się konkretnie w uda, a moja głowa podczas lotu znalazła się może kilka centymetrów od skał.

Wnioski

Nigdy nie zostawiajcie liny za nogą xD

Poślizgnięcie i uderzanie o skałę przy locie

Opis wypadku / błędu

Wspinałam się na piątkowej drodze na skale Przekładaniec przy zamku w Olsztynie. Końcówka drogi okazała się problematyczna. Nie czułam się tam pewnie, ale nie ostrzegłam mojego asekuranta. Próbowałam zrobić wpinkę (ostatnia przed stanowiskiem) wysoko nad głową i w tym momencie ześlizgnęła mi się noga. Zatrzymałam się na wysokości pierwszej wpinki a po drodze uderzyłam o skałę kostką, kolanem, łokciem i głową (w kasku). Skończyło się tylko na stłuczeniach, które wyłączyły mnie ze wspinania na kilka dni.

Kolega, który asekurował przyznał, że nie zareagował najlepiej, tzn. po prostu stał i trzymał linę, a nie spróbował skrócić lotu. Powiedział, że nie spodziewał się, że spadnę z piątki.

Wnioski

  • Naprawdę warto mieć kask podczas wspinania w skałach.
  • Trzeba być cały czas czujnym podczas asekuracji.
  • Jeśli czujesz, że zaraz możesz odpaść, rzuć do asekuranta „uważaj” albo „czujnie”, żeby upewnić się, że będzie skoncentrowany, jak odpadniesz.

Uderzenie o skałę przy odpadnięciu

Opis wypadku / błędu

Droga Ufoki w Rzędkowicach na Jurze. Od razu mi się nie podobała, ale chciałam coś jeszcze zrobić na koniec dnia, a wszystko inne w okolicy na moim poziomie było zajęte.

Odpadłam na niej dwa razy, jeśli dobrze pamiętam, między trzecią a czwartą wpinką. Pierwszy lot był krótki i nic się nie stało. Spróbowałam jeszcze raz, weszłam trochę wyżej… i poleciałam dalej. Uderzyłam podeszwą stopy o wystającą jakby półkę / występ skalny.

Zeszłam z bólem na parking, ale następnego dnia już nie byłam w stanie chodzić. Zrobił się krwiak w środku stopy, który zagoił się dopiero po 2 miesiącach, z czego przez miesiąc musiałam chodzić o kulach.

Wnioski

Niektóre miejsca w skałach po prostu nie są bezpieczne do odpadania. Można nie pchać się na takie drogi albo zaakceptować ryzyko.

© 2016 – 2026 Maja Kochanowska