tatra mountains in winter

Climbing Type: Wspinaczka wielowyciągowa (drogi obite lub na własnej)

Fałszywa pętla

Opis wypadku / błędu

Stanowisko zbudowane na ringach, za pomocą wąskiej taśmy Dyneema, zrobiona kluczka. Prowadzący wpiął partnera (początkujący wspinacz), zakręcił karabinek i przestał asekurować. W czasie przygotowania do kolejnego wyciągu, karabinek spadł… Okazało się, że dwie pętle uzyskane po kluczce utworzyły „fałszywą pętle”, w którą został wpięty partner.

Półka była bardzo mała i tylko stres – kurczowe trzymanie klamy przy stanowisku uratowało partnera. Nie ruszał się po prostu. Do ziemi było ok. 30 m, pion.

Wnioski

Po pierwsze uwaga,
po drugie weryfikacja poprzez obciążenie, dopiero później koniec asekuracji,
po trzecie (trochę moje) każdy sam się wpina – kontroluje drugi,
po czwarte pokora….

Wypadnięcie z liny

Opis wypadku / błędu

10.08.2019 wspinałem się na Sokolicy z kolegą, robiliśmy lewy komin, drogę zrobiliśmy bez problemu 3 wyciągi. Komplikacje zaczęły się przy zjeździe, jechałem pierwszy i kolega namawiał mnie, żebym jednak założy bloker, bo zdaje mu się, że ma złe przeczucie. Całe szczęście, że przekonał mnie, żebym nie zdejmował kasku do zjazdu jak zawszę robiłem, to mnie uratowali. Ale do rzeczy, mieliśmy nową linę a jak wiadomo nowe liny dynamiczne są śliskie. Zawiązaliśmy 1.5m od końca kluczkę i podczas zrzutu lina uderzyła w ścianę i węzeł się rozwiązał…. ja wpinam się do zjazdu, zjeżdżam i nagle wypadam z liny, podobno odbiłem się od półki skalnej i na pewno spadłem na korony drzew, a dalej z drzewa pod ścianę, miałem złamany kręgosłup chyba 3 i 4 krąg (nie pamiętam) oraz miednicę. Rehabilitacja trwała półtora roku, bo rehabilitant jak się dowiedział, że wróciłem do wspinania, stwierdził, że rehabilitacja mi niepotrzebna, więc się dalej wspinam. Dwa lata temu zrobiłem kurs instruktora wspinania, więc jeszcze bardziej jestem przerażony jakie błędy popełniłem ze względu na rutynę i przyzwyczajenie. Dodam jeszcze, że nie był to mój pierwszy wielowyciąg, wspinałem się wielowyciągowo w Tatrach, zaś był to pierwszy wielowyciąg kolegi.

Wnioski

Wnioski mam takie, żeby wiązać zawsze bloker na linie, i na końcu liny nie kluczkę lecz beczka. 1,5 m od końca liny wiązać. Oraz rutyna i przyzwyczajenia podczas wspinania są złe, szczególnie podczas wspinania wielowyciągowego.

Błędne wpięcie przyrządu do asekuracji

Opis wypadku / błędu

Prowadziłam wyciąg na drodze wielowyciągowej. Założyłam stanowisko, wpięłam przyrząd (Mega Jul), sprawdziłam czy liny są prawidłowo włożone do przyrządu (od strony wspinacza blokują się, od mojej strony idą) i powiedziałam kolegom (byliśmy w trzy osoby), że mogą iść. Jak już weszli kilka metrów, zauważyłam, że przyrząd jest powieszony na HMSie nie za oczko w przyrządzie ale za „kabelek”.

Już drugi raz popełniłam ten błąd. Pierwszy raz na kursie taternickim w 2019 roku. Wtedy korzystałam z ATC Guide i zanim zaczęłam asekurować zauważyłam, że coś jest nie tak, bo zobaczyłam, że przyrząd wisi w takim położeniu, że liny nie mają jak się zablokować.

Jak do tego doszło?

Dzień albo dwa wcześniej, kiedy po zakończeniu asekurowania chciałam powiesić HMS z przyrządem na uprzęży, instruktor spytał mnie po co rozłączam przyrząd od karabinka, skoro kolejny wyciąg też prowadzę. Pomyślałam, że racja, bez sensu. Niech wisi na oczku, to przy kolejnym wyciągu tylko powieszę karabinek i przyrząd już będzie odpowiednio zamontowany.

I tak zaczęłam robić. Błąd pojawił się na drodze, na której chyba 2 (albo 3) wyciągi prowadziłam, potem asekurowałam z dołu, a potem znowu prowadziłam. Po wyciągu, który asekurowałam z dołu przyrząd był więc powieszony na karabinku za kabelek. Na kolejnym wyciągu wpięłam HMSa do stanowiska i od razu liny do przyrządu, nie przekładając go, ponieważ tak już się przyzwyczaiłam po poprzednich prowadzonych wyciągach. Już wtedy zrozumiałam, dlaczego popełniłam ten błąd i już wtedy powinnam wrócić do moich poprzednich nawyków. Nie wróciłam jednak, ponieważ pomyślałam, że wyjątkowo mi się ten błąd zdarzył, następnym razem będę pamiętać, a poza tym przecież nic się nie stało, bo nie zaczęłam w ten sposób asekurować.

Za drugim razem sytuacja była podobna. Dwa pierwsze wyciągi prowadziłam, więc przy drugim stanowisku nie musiałam przekładać przyrządu, bo już wisiał na oczku po poprzednim wyciągu. Trzeci wyciąg asekurowałam z dołu i czwarty prowadziłam. I odruchowo zrobiłam na czwartym to samo co na drugim, czyli wpięłam liny do przyrządu od razu po wpięciu HMSa do stanowiska. Sprawdzenie, czy liny są prawidłowo wpięte nie wystarczyło do zauważenia tego błędu, ponieważ był to Mega Jul i liny chodziły tak jak powinny, mimo że przyrząd nie był powieszony za oczko. Po tym wydarzeniu wróciłam do starych nawyków, tzn. jak wieszam HMSa z przyrządem na uprzęży, to zawsze w ten sposób, że przyrząd wisi na kabelku.

Wnioski

  • Musi być zawsze ta sama procedura. Jeśli asekuruję z góry, to muszę wypiąć przyrząd z HMSa i przewiesić go na oczko. Jeśli asekuruję z dołu, to nie muszę. Nie może być tak, że na górnym stanowisku czasem trzeba przekładać przyrząd a czasem nie.
  • Asekurując z górnego stanowiska z użyciem Mega Jula nie wystarczy sprawdzić, czy liny w przyrządzie chodzą prawidłowo. Trzeba upewnić się też, że przyrząd jest prawidłowo zawieszony na HMSie.
  • Nie można ślepo ufać instruktorom, bo też mogą się mylić.

© 2016 – 2026 Maja Kochanowska