tatra mountains in winter

Injury: Brak Page 1 of 2

Fałszywa pętla

Opis wypadku / błędu

Stanowisko zbudowane na ringach, za pomocą wąskiej taśmy Dyneema, zrobiona kluczka. Prowadzący wpiął partnera (początkujący wspinacz), zakręcił karabinek i przestał asekurować. W czasie przygotowania do kolejnego wyciągu, karabinek spadł… Okazało się, że dwie pętle uzyskane po kluczce utworzyły „fałszywą pętle”, w którą został wpięty partner.

Półka była bardzo mała i tylko stres – kurczowe trzymanie klamy przy stanowisku uratowało partnera. Nie ruszał się po prostu. Do ziemi było ok. 30 m, pion.

Wnioski

Po pierwsze uwaga,
po drugie weryfikacja poprzez obciążenie, dopiero później koniec asekuracji,
po trzecie (trochę moje) każdy sam się wpina – kontroluje drugi,
po czwarte pokora….

Brak węzła na końcu liny

Opis wypadku / błędu

Kontekst zdarzenia jest taki, że parokrotnie zastanawiałem się czemu ludzie do znudzenia powtarzają o wiązaniu węzła na końcu liny, nawet na panelu, przecież zawsze tej liny wystarcza… (głupie myślenie jak się okazało, być może wynikało z tego, że ponad 4 lata wspinania się na panelu ani razu nie byłem w skałach). Mimo wszystko starałem się pamiętać i wiązać. Pojechałem pewnego razu na dupę słonia (turnia Lipczyńskiej). Popatrzyłem na topo, wybrałem drogę (pierwszą danego dnia), spojrzałem w topo, wysokość skały: 13 lub 14 metrów – biorę linę 30 metrów – wystarczy. Po zrobieniu drogi partner mówi, że liny dużo nie zostało i może nie wystarczyć na opuszczenie. Myślę „echhh, no dobra, przewiążę się przez ringa, zdarza się”. Otrzeźwienie przyszło gdy podczas opuszczania do rzeczowego ringa, który był dobre 6 metrów na ziemią partner krzyczy „lina się kończy i nie ma węzła!”. Otrzeźwienie przyszło natychmiastowo: w większości przypadków węzeł rzeczywiście będzie niepotrzebny, ale raz spojrzysz na złą stronę w topo przy okazji sprawdzania wysokości skały i skończysz ze złamaniem.

Wnioski

Tu bezpośrednią przyczyną oczywiście jest roztargnienie i niewyspanie (spałem w pociągu noc wcześniej więc mogło to mieć wpływ), które spowodowało błędne sprawdzenie wysokości skały i nie zawiązanie węzła. Ale druga przyczyna leży trochę głębiej, tzn. niedokładne zrozumienie zasady każdorazowego wiązania węzła na końcu liny. Przez lata wydawało mi się to trochę sztuką dla sztuki, dopóki nie zobaczyłem, że nawyk sprawdzenia czy węzeł jest na końcu czy nie, pewnego dnia może być kluczowy.

Pierwszy raz z GriGri

Opis wypadku / błędu

Ja oraz moi znajomi z harcerstwa uczyliśmy się wspinać asekurując przy pomocy ósemek i kubków. Amatorsko wspinam się na Jurze, kilka razy wspinałem się w Tatrach z dziewczyną, która regularnie ćwiczyła z sekcją wspinaczkową i uprawiała wspinaczkę taternicką. Bywaliśmy regularnie na ściance wspinaczkowej gdy wszedł nakaz używania przyrządów „półautomatycznych” takich jak np. popularny GriGri. Razem z dziewczyną umówiliśmy się na ściankę z moim przyjacielem, który regularnie się wspinał w skałach przed założeniem rodziny, ale po kilku latach przerwy chciał wrócić do aktywności z naszą asystą. W ramach rozgrzewki każdy z nas przewspinał po jednej drodze, po czym postanowiliśmy nauczyć przyjaciela „nowego przyrządu”. „Kubkiem” posługiwał się łatwo, instynktownie, ale GriGri trzymaj pierwszy raz. Gdy ja się wspinałem dziewczyna pokazywała i tłumaczyła jak poprawnie używać GriGri. Po moim próbnym odpadnięciu wszystko wyglądało obiecująco – wyłapanie lotu i opuszczenie mnie przebiegło poprawnie. Zacząłem się wspinać dalej i po kilku minutach osiągnąłem koniec drogi. Poprosiłem o 'blok’ i przygotowałem się do zjazdu. Początek łagodnie i powoli, po czym nagle zacząłem błyskawicznie zjeżdżać – a wręcz spadać. Zatrzymałem się biodrem na wysokości twarzy przyjaciela, którego wyrwało do wysokości powyżej wpinki. Okazało się, że gdy chciał zatrzymać opuszczanie ściągnął obie ręce ku dołowi podobnie jak w przypadku asekurowania na kubku, ale jedna z rąk wciąż trzymał na przyrządzie co uniemożliwiało zatrzymanie liny. Cudem się zatrzymałem z powodu supła na linie, który się zablokował w przyrządzie.

Wnioski

Pierwszym naszym wnioskiem było, że mimo wcześniejszych prób dziewczyna nie powinna puszczać liny stojąc za asekurującym przyjacielem. Umiał się wspinać, ale z powodu długiej przerwy i zmiany przyrządu na 'bardziej skomplikowany’ nie miał wprawy w asekurowaniu.

Drugim naszym wnioskiem niestety jest, że podczas gdy jeździmy w skały i wspinamy się głównie korzystając z Reverso, to przejście na GriGri na ściankach komercyjnych wymaga od nas przestawiania swoich nawyków i odruchów – poprawnych w skałach.

Trzeci i najważniejszy wniosek: przyrządy takie jak GriGri nie gwarantują bezpieczeństwa. Co więcej uważamy, że nie wspinając się regularnie sportowo łatwiej o niebezpieczne błędy.

Brak komend – lądowanie na głowie

Opis wypadku / błędu

Podczas kursu skałkowego koleżanka wpięła się do pierwszej wpinki, wyszła nad nią ok. 1,5m i stając na solidnej półce jak gdyby nigdy nic skoczyła bez uprzedniego informowania o chęci bloku lub czymkolwiek. Stwierdziła, że po prostu nie ma siły iść dalej a asekurujący powinien być zawsze czujny. Pech chciał, że podczas lotu była na tyle nisko, że praktycznie siadła mi na głowie i mogło skończyć się tragicznie gdyby nie fakt, że stałem na śliskim podłożu i pojechałem na dupę.

Wnioski

  1. Nigdy nie asekurujmy będąc bezpośrednio pod wspinającym się
  2. Podawajmy komendy!!!
  3. Nawet gdy w wydaje się idealnych warunkach wspinający się stoi na solidnej półce nie ufajmy, zwłaszcza nieznajomym na kursach xD

Friend w rozwierającą się rysę

Opis wypadku / błędu

Podczas wspinaczki na Wroniej Baszcie w dol. Kobylańskiej z kumplem (nasze trzecie wspinanie samodzielne po kursie trad) kolega zaczął drogę która w pewnym momencie jak się okazało zaczęła go przerastać. Krzyknął komendę BLOK, więc zacząłem momentalnie wybierać linę i oddalać się od ściany jednak w tym momencie on już obciążył samodzielnie założony przelot którym był friend włożony w rozwierająca się rysę, przelot oczywiście wyleciał, na szczęście kolejnym przelotem była pancerna taśma przez oczko skalne, gdyby był to kolejny friend mogłoby skończyć się tragicznie.

Skończyło się natomiast 2,5m nad glebą z kilkoma nieszkodliwymi otarciami i nagłym zmniejszeniem jaj u obu wspinaczy XD

Wnioski

  1. Nie zakładamy friendów w inne niż równolegle rysy lub ew. jak kości (jeśli friend dwuosiowy)
  2. Przed robieniem drogi na granicy naszego topu przećwiczmy porządnie zakładanie przelotów
  3. Na kursach kładźmy większy nacisk na reguły samodzielnego zakładania przelotów, zwłaszcza tego cudownego narzędzia jakim jest friend – który daje złudne poczucie nieśmiertelności nie ważne jak i w co jest włożony

Wspinaczka, która okazała się free solo

Opis wypadku / błędu

Początek mojej standardowej sesji treningowej w sektorze z automatami na Camp4 z kilkoma niestandardowymi wydarzeniami rozpraszającymi:

  1. Zrobiłem pierwszą prostą drogę typu 5B
  2. Wypiąłem się.
  3. W sektorze obok zakładana była nowa taśma na automat. Przerwałem trening, żeby poobserwować tę czynność.
  4. Po założeniu nowej taśmy, operator ścianki dał mi spróbować wejść na tej nowej taśmie. Przyznam, że z szybciej bijącym sercem zgodziłem się na taki test run. Wszedłem na drogę typu 5B. Wszystko zadziałało elegancko. Ja się wypiąłem.
  5. Następnie wróciłem do sektora, w którym zacząłem się wspinać i zobaczyłem, że jakiś inny wspinacz wchodzi po drodze 5C w tym właśnie sektorze, ale wpiął się nieprawidłowo (zagrożenie wahadła) do automatu obok. Udało mu się dojść do połowy i odpadł. Nic się nie stało. Wylądował prawidłowo.
  6. W tym momencie stałem pomiędzy dwoma płachtami Trublue. Po lewej był ten automat, do którego planowałem się wpiąć. Po prawej ten, do którego wpiął się ów wspinacz. Przede mną zaczynała się ta droga, którą zdecydowałem się teraz zrobić. W moim polu widzenia nie było taśmy automatu, gdyż taśmy obydwu automatów znajdowały się po prawej i po lewej stronie.
  7. Zacząłem się wspinać po tej drodze. Robiłem ją wielokrotnie w ramach rozgrzewki.
  8. Doszedłem do topu i zorientowałem się, że zapomniałem się wpiąć. Top na szczęście był zacną klamą.
  9. Troszkę się zestresowałem. Zawołałem mojego znajomego z góry, ale nie było go w polu widzenia akurat.
  10. Pomyślałem, żeby zejść troszkę do ekspresu i wpiąć się w niego, ale w zaistniałem sytuacji wydawało się to zbyt przerażające.
  11. Po kilkudziesięciu sekundach zawołałem do osób, które były na dole i poprosiłem, żeby uwolniły taśmę automatu. Na szczęście zareagowały szybko i sprawnie.
  12. Kiedy taśma z karabinkiem wjechała już na górę, sięgnąłem jedną ręką po nią i dociągnąłem do siebie.
  13. Dopiero za drugim razem, przytrzymując karabinek zębami, udało mi się wpiąć go w moją uprząż i zjechać bezpiecznie.

Wnioski

Propozycje, które mogłyby potencjalnie obniżyć ryzyko takich wypadków:

  1. Plakietki z napisem: CZY JESTEŚ WPIĘTY/A? na wysokości ok. 1,5-2m.
  2. W ramach szkolenia początkowego uczulanie wszystkich użytkowników ścianek na obserwowanie towarzyszy wspinaczy i zwracanie uwagi na to, czy wszyscy są wpięci.

Wracając czasem do tego wspomnienia niestety muszę szczerzę przyznać, że taki błąd, który jest spowodowany wyłączeniem czujności, może się niestety przydarzyć. Tym razem uratowało mnie więcej zimnej krwi niż bym u siebie podejrzewał oraz fakt, że to był początek treningu – rozgrzewka na prostej drodze i bardzo dobry chwyt na topie.

Wpadka na automacie

Opis wypadku / błędu

Wspinałem się samodzielnie na warszawskim Camp4 w sektorze z automatami Trublue. Robiłem – jak na siebie – intensywny trening polegający na wchodzeniu na drogi w zakresie 5A-6B jedna po drugiej. W tamtym czasie w tym sektorze były 4 automaty. Po zrobieniu ciągiem ok. 9 dróg w sektorze z dwoma automatami, przeniosłem się do kolejnego sektora z zamiarem dalszej wspinaczki.

W tym sektorze taśma Trublue była przypięta przez kogoś do ławki (żeby umożliwić wspinaczkę na wędkę lub z dołem).

Na tej ławce stał mój bidon z wodą, po który sięgnąłem po drodze. Nawodniwszy się, skierowałem się pod ścianę, żeby zmierzyć się z drogą o wycenie 6b na czerwonych oblakach, którą byłem w stanie od pewnego czasu dość sprawnie przechodzić. Na wysokości około 2m wykonałem stosunkowo dynamiczny ruch do chwytu, ale tym razem nie dałem rady go utrzymać. W przeciągu ułamka sekundy zorientowałem się jednocześnie, że odpadam… i że nie jestem przypięty taśmą. Spadłem z tych dwóch metrów na gumową posadzkę, która tylko nieznacznie zamortyzowała lądowanie. Na szczęście nie stało się nic poważnego. Wyszedłem z tego bez żadnej kontuzji, ale z kilkoma refleksjami.

  1. Po pierwsze miałem wyjątkowe szczęście, że odpadłem tak wcześnie na drodze, którą już wielokrotnie przechodziłem do samego topu. Prawdopodobnie dlatego, że byłem już trochę zmęczony.
  2. Po drugie: działanie automatyczne w trybie treningowym, widzenie tunelowe wyłączają kontrolę. Taka była sekwencja zdarzeń, które mój mózg zarejestrował:
    • a. Taśma jest wpięta do ławki
    • b. Bidon jest na ławce, skorzystam z tej przerwy się nawodnię
    • c. Mam kolejną drogę do zrobienia, więc kieruję się pod ścianę.
    • d. W polu widzenia nie widzę płachty, do której zwyczajowo przypięta jest taśma Trublue (ergo pewno jestem już przypięty).
    • e. Zaczynam się wspinać, nie zarejestrowawszy, że jestem nieprzypięty.
    • f. Fakt, że nie widziałem taśmy przez sobą umknął mojej uwadze.

Wnioski

Propozycje, które mogłyby potencjalnie obniżyć ryzyko takich wypadków:

  1. Zakaz przypinania taśmy do czegokolwiek innego niż przeznaczona do tego płachta, która naciągnięta uniemożliwia wystartowanie drogi pod automatem. Z tego punktu widzenia bardzo wspieram politykę: tylko-automaty, a więc w sektorach, gdzie są zamontowane automaty, nie powinno dopuszczać się wspinania z dołem ani na wędkę.
  2. Materace pod ścianami, tak jak pod drogami boulderowymi
  3. Powtarzające się plakietki z napisem: CZY JESTEŚ WPIĘTY/A? na wysokości ok. 1,5-2m.

Brak umiejętności

Opis wypadku / błędu

Na panelu.
Rodzice bez założonej uprzęży asekurują z ręki dwie dziewczynki wspinające się po panelu, do tego z liną przywiązaną supłem do łącznika.

W tym samym dniu 8-letnia dziewczynka asekuruje koleżankę z ręki (bez przyrządu) wspinającą się na panelu. Nikt oprócz mnie nie zwraca im uwagi.

Wnioski

Osoby bez żadnej wiedzy i umiejętności wspinają się na ściankach.

Błędne komendy

Opis wypadku / błędu

Koleżanka doświadczona we wspinaniu po skończeniu drogi sportowej w skałach krzyknęła komendę „mam auto”. Dla mnie to oznacza, że mogę nie asekurować. Byłam przekonana, że chce samodzielnie zjechać, ale upewniłam się czy będzie zjeżdzać i czy nie asekurować. Okazało się, że nie ma takiego zamiaru, nie planuje samodzielnego zjazdu tylko zamierzała się przewiązać na stanowisku i potem miałam ją opuścić.

Wnioski

Poprawne stosowanie komend

Za dużo elektroniki

Opis wypadku / błędu

Koleżanka wspinając się na panelu, będąc już w drodze, przypomniała sobie, że nie uruchomiła pewnej funkcji zliczającej jej wspinaczkę w zegarku. Będąc już na pewnej wysokości, trzymając się kurczowo chwytów, przed wykonaniem pierwszej wpinki usilnie próbowała uruchomić swój smartwatch.

Wnioski

Wspinaczka to sport wysokiego ryzyka. Na pierwszym miejscu stawiaj swoje i swojego partnera bezpieczeństwo, a dopiero dużo, dużo później lans na social mediach.

Page 1 of 2

© 2016 – 2026 Maja Kochanowska