Saalbach, Hinterglemm, Leogang i Fieberbrunn to miejscowości położone między Salzburgiem a Innsbruckiem i promowane jako największy region rowerowy w Austrii. Spędziłam tam tydzień w lipcu tego roku i rzeczywiście jest tam co robić, chociaż pod hasłem „największy w Austrii”, spodziewałam się, że będzie jeszcze większy.

4 wymienione miejscowości tworzą 3 bike parki: Saalbach-Hinterglemm i Leogang, w których znajduje się po kilka tras oraz Fieberbrunn z jedną trasą. We wszystkich bike parkach działa jeden karnet i znajdują się w odległościach umożliwiających dojazd rowerem z jednego do drugiego, chociaż jest to dosyć długa podróż, zwłaszcza z Saalbach-Hinterglemm do Fieberbrunn.

Rezerwując nocleg warto wybrać miejsce, które oferuje Joker Card. Karta daje 30% zniżki na karnet albo 2 bezpłatne wjazdy dziennie.

Jaki rower?

Na co dzień jeżdżę na trailowym hardtailu (Trek Roscoe 7), ale na ten wyjazd zostawiłam go w domu i wypożyczyłam fulla z Bike Garden Service we Wrocławiu. Nieużywany przez nikogo wcześniej, karbonowy Specialized Stumpjumper Evo Expert spisywał się tam świetnie i bardzo się cieszę, że to ten rower miałam tam do dyspozycji, a nie swój. Na swoim dobrze bym się bawiła tylko w Fieberbrunn. W Saalbach-Hinterglemm i Leogang też co prawda są trasy o flowowym charakterze, ale wszechobecne tarki sprawiają, że zdecydowanie nie są to trasy przyjazne dla hardtaili.

Bike park w Saalbach-Hinterglemm

Saalbach i Hinterglemm to miejscowości oddalone od siebie o 5 km i połączone wyciągami, tzn. da się wjechać wyciągiem w Hinterglemm i zjechać rowerem do Saalbach i na odwrót, tak jak widać na moim śladzie:

Dawno nie byłam w Alpach i to, co mnie zachwyciło, to krajobrazy ukazujące się po wyjściu z wyciągu. Pięknie tam jest!

saalbach

Do tego długość tras, większa niż to, z czym miałam do czynienia w Polsce i Czechach. Ale same trasy – szału nie ma. Nie wiem czego mi tam brakowało, może miałam za duże oczekiwania, ale spodziewałam się, że będzie wielkie wow jak wjadę na tamtejsze trasy, a nie było. Chyba głównie ze względu na tarki.

saalbach, blue line

Bike park w Saalbach-Hinterglemm oferuje w sumie 13,7 km tras niebieskich, 11,6 km tras czerwonych i tyle samo czarnych. Z czarnych tras zjechałam tylko X-Line (podobno najłatwiejsza z czarnych).

Najbardziej podobało mi się połączenie czerwonej trasy Hacklberg i niebieskiej Buchegg, a szczególnie pierwsze kilometry Hacklberga. Trasa bardzo widokowa, o naturalnym charakterze, z kilkoma miejscami do oderwania kół od ziemi.

Nagranie nie moje.

Dobrze bawiłam się również na czerwonej Z-Line, ze względu na jej zróżnicowanie. Są odcinki kamieniste, korzeniaste, wallride’y, zawijany mostek, bandy, stoliki i co najlepsze – pod koniec odnowiony albo nowo wybudowany odcinek bez tarek! ;) I ciekawostka – na jednym z wallride’ów jest fotopułapka. Można zrobić sobie zdjęcie i ściągnąć je ze strony saalbach.com.

Poniżej moje nagranie. Na następny wyjazd sprawię sobie lepszą kamerkę ;)

Długą zabawę zapewnia też połączenie dwóch niebieskich tras – Panorama i Monti. Można fajnie polatać na kilku stolikach, a w restauracji znajdującej się przy trasie można było otrzymać bezpłatnie kufel zimnej wody, co w upały, jakie wtedy panowały było zbawienne :)

restauracja, monti trail

Świetnym dodatkiem do tras, jest też poduszka znajdująca się w Hinterglemm, z trzema skoczniami o różnym poziomie trudności.

Z kolei w Saalbach znajduje się „ośla łączka” – wyciąg taśmowy i trasy ok. 300 metrowej długości z małymi bandami, dropami, sekcjami z małymi kamieniami itp.

ośla łączka, saalbach

Są to właściwie jedyne trasy dla zupełnie początkujących w tym bike parku. Nie ma tam tras zielonych, a trasy niebieskie są trudniejsze niż np. najłatwiejsze trasy w bike parku w Zieleńcu, niebieska trasa w Dolni Morava, Twister w Bielsku-Białej, czy single w Strzelinie. Dlatego nie polecam wyjazdu tam, aby dopiero zacząć uczyć się jeździć na rowerze górskim. Zdecydowanie lepiej będą bawić się osoby, które już pewne umiejętności mają.

Bike park w Leogang

Leogang oferuje 14,3 km tras niebieskich, 8,9 km tras czerwonych i 16,2 km tras czarnych. Czarnych nie jechałam, a najbardziej podobało mi się połączenie czerwonych Hangman I, Flow Link i Flying Gangster.

Najpierw dużo kamieni i korzeni, a potem, jak nazwy wskazują, flow i latanie :) Tylko gdyby nie te tarki…

hangman 1, leogang
flying gangster, leogang
flying gangster, leogang

Za kamerą ja, więc będzie trzęsło ;)

Niebieskie trasy w Leogangu to głównie Steinberg Line, przechodzący na dole w dwa warianty. Kilka kilometrów band i kilka stolików po drodze.

steinberg line, leogang

Podobnie, jak w Saalbach-Hinterglemm, nie ma w Leogangu tras dla zupełnie początkujących, a jedynie plac treningowy na dole. I podobnie jak tam, jest poduszka :)

poduszka, leogang

Darmowej wody do picia nie rozdawali, ale wiatraki z mgiełką też robiły robotę :)

leogang, wiatraki

Łącznik Leogang – Saalbach

Między górnymi stacjami kolejek w Saalbach i Leogang prowadzi 10 km szlak łączący te bike parki, którym przejechałam raz w obie strony i więcej mi się nie chciało ;)

Od strony Saalbach najpierw prowadzi Wurzel-Trail. 5 km po korzeniach, po terenie mniej więcej płaskim, ale trochę pod górkę. Strasznie ciężko się po tym jedzie…

Wysiłek trochę wynagradzają widoki w drugiej części trasy (Asitz-Trail) i przyjemna ścieżka, nie licząc tylko krótkiego fragmentu, który w jedną i w drugą stronę był dla mnie nie do pokonania na rowerze. Dobrze, że miałam lekki, to przynajmniej łatwo się niosło.

Bike park w Fieberbrunn

W Fieberbrunn znajduje się tylko jedna trasa – niebieska Schweinestberg o długości 3,1 km. Dosyć łatwa, flowowa i co najlepsze, nie jest tak rozjeżdżona jak trasy w Saalbach-Hinterglemm i Leogang.

Zaczyna się ok. 500 m od wyciągu, za pięknym stawem.

Ciekawostką są wagoniki kolejki w Fieberbrunn. Nie jeżdżą pojedynczo, ale po 3 w rzędzie i zatrzymują się do wsiadania i wysiadania, dzięki czemu jest to znacznie wygodniejsze, niż w dwóch pozostałych bike parkach.

Dojazd rowerem z Saalbach albo Hinterglemm do Fieberbrunn i z powrotem, to wycieczka na cały dzień.

Trasa prowadzi po ładnych szutrowych drogach, ale trzeba przebić się przez góry, które są pomiędzy, więc zbiera się trochę przewyższeń.

Cieszyłam się, że mam damper z blokadą. Na długim szutrowym podjeździe robi to różnicę.

W drodze powrotnej zaliczyłam jeszcze jedną czerwoną trasę – Höllentrail. Fajna leśna traska, ale króciutka – niecałe pół km.

hollentrail

Na przyszły rok oszczędzam na fulla i porządną kamerę i jeszcze nie wiem gdzie, ale na pewno będę chciała odwiedzić jakiś alpejski bike park :)

Loading

Jeśli uważasz, że ten artykuł jest przydatny, możesz podziękować mi, kupując symboliczną kawę. Postaw mi kawę na buycoffee.to Dziękuję :)

Może cię też zainteresować