Niedawno miałam przyjemność odbyć świetną 4-dniową wycieczkę z Jeleniej Góry do Zgorzelca, przez Park Narodowy Czeska Szwajcaria. Przejechaliśmy z kolegą 330 km i przeszliśmy 23 km, ciesząc się przepięknymi widokami na ciekawe formacje skalne, przyjemnymi szlakami rowerowymi i kilkoma świetnymi zjazdami :)
Ostatnie 115 km do celu przejechaliśmy Starym Kolejowym Szlakiem, prawie w całości po asfalcie bez samochodów. Na wieczór, zgodnie z planem, dojechaliśmy do Kołobrzegu i cały następny dzień spędziliśmy odpoczywając nad morzem :)
Spod Ińska, gdzie nocowaliśmy, do Kołobrzegu było już zaledwie ok. 100 km najkrótszą drogą, ale po co jechać najkrótszą, jak jest tyle pięknych miejsc po drodze :) Dlatego piątego dnia zamiast jechać jak najdalej na północ, zboczyliśmy na wschód, aby przejechać przez Drawski Park Krajobrazowy.
Tego dnia pogoda nie zachęcała do długich podróży rowerowych. Przelotne, ale silne deszcze, również z gradem pojawiały się przez cały dzień, więc skróciliśmy trasę z planowanych 114 km do 96 km i prawie całość przejechaliśmy po asfalcie.
Trasa na trzeci dzień wyprawy do Kołobrzegu zakładała przejazd przez Sierakowski Park Krajobrazowy i Puszczę Notecką. Dystans nie był długi – ok. 100 km, ale duża część trasy prowadziła po polnych i szutrowych drogach. Było też sporo niewielkich podjazdów i zjazdów.
Drugiego dnia naszej wyprawy rowerowej nad morze w planach mieliśmy przejazd przez Park Krajobrazowy im. gen. Chłapowskiego i Wielkopolski Park Narodowy oraz nocleg nad Jeziorem Bytyńskim. Czekał nas najdłuższy dzienny dystans, ale wszyscy byli pełni sił :)
15 maja w 9-osobowym składzie wyruszyliśmy rowerami z Wrocławia, z zamiarem dotarcia w 6 dni do Kołobrzegu. Przez ten czas przejechaliśmy ok. 675 km po mało ruchliwych asfaltowych drogach, lasach i polach, mijając kilka jezior, parki krajobrazowe i narodowe. Nie przeszkodziły nam deszcze, piach ani awarie rowerów a piękna przyroda wynagradzała trudy podróży.
Szlak im. doktora Bronisława Turonia to żółty szlak pieszy liczący ok. 180 km i biegnący dookoła Wrocławia. W większości prowadzi po asfalcie, dobrych szutrach, ubitych leśnych i polnych drogach. Warto przejechać!
Już kilka lat temu planowałam, że pojeżdżę kiedyś po dolnośląskich singlach, ale dopóki nie przeprowadziłam się z Warszawy do Wrocławia, ciągle było mi nie po drodze. Teraz, wraz z nastaniem wiosny zaczynam zwiedzanie, a na pierwszy ogień poszły Single Tracki Strzelin.
Lubię trasy rowerowe prowadzące z dala od samochodów a blisko przyrody. Lubię rozpędzić się na asfalcie, ale zamiłowanie do natury często ściąga mnie na trudniejszy teren. Lubię poznawać nowe miejsca i często tylko z grubsza planuję trasę. Często też okazuje się, że wyszła bardzo fajna. Zobaczcie kilka moich wspomnień i propozycji na jednodniowe wycieczki rowerowe.